Ocena napisana: 5. 7. 2016
Z oferowanych usług byliśmy zadowoleni tylko częściowo. Naszym zdaniem pobyt nie odpowiadał ofercie „luksusowego” wypoczynku, a hotel oceniłabym raczej na 3*, a nie 4*.
Zacznę od plusów, czyli od personelu. Był życzliwy, przyjazny i pomocny, a opiekował się nami naprawdę świetnie. Do dyspozycji był też basen, ale ostatecznie nie mieliśmy czasu z niego skorzystać. Jedzenie było w porządku, a stosunkowo obfite śniadania zdecydowanie nam wystarczały. Personel raz chętnie przygotował też dodatkową kolację dla naszego synka poza opłaconą obiadokolacją.
Mniej pozytywnie oceniłabym zakwaterowanie i stan hotelu z zewnątrz oraz wewnątrz. Podczas naszego pobytu od środy do soboty w hotelu odbywały się dwa wesela — podobno to był też powód, dla którego dostaliśmy dwa ostatnie pokoje, które z pewnością nie odpowiadały standardowi 4* hotelu ani nie nazwałabym ich luksusowymi: toaleta była częściowo zaniedbana, na muszli klozetowej były otarte miejsca zamalowane białą farbą, plastikowe uchwyty na papier toaletowy pożółkły, a na bateriach widać było ślady kamienia. Sprzątanie odbywało się jednak codziennie. Rodzice mieli w łazience także zabrudzenia i nieprzyjemny zapach z toalety (ich łazienka nie miała okna). Meble w pokoju były miejscami otarte. Pościel była świetna, biała i miękka, więc za to daję plus. Syn spał na dostawce, która uginała się pośrodku, co było dość nieprzyjemne, więc wolał spać z nami w łóżku. Chcieliśmy łóżko małżeńskie, dostaliśmy dwa połączone, więc środek wypchaliśmy ręcznikiem i ostatecznie spaliśmy na nim we czwórkę, razem z niemowlęciem. Muszę jednak stanąć w obronie personelu hotelu, który uprzedzał, że zostały już tylko dwa wolne pokoje. Jeśli chcecie dostać lepsze pokoje z baldachimami, jak na zdjęciach, zdecydowanie odwiedźcie hotel w tygodniu, poza sezonem weselnym.
Z zewnątrz hotel odpowiadał opisowi, ale na zdjęciach wyglądało, jakby miał ogród i miejsce na spacery (dlatego go wybraliśmy) — w rzeczywistości większość terenu przeznaczono na pole golfowe, więc spacery nie są tam dozwolone. W zasadzie można usiąść tylko na tarasie. Poleciłabym hotelowi zamontować także gzymsy pod dachami, aby jaskółcze odchody nie spadały na okna pokoi hotelowych, restauracji i na chodniki. Psuje to wrażenie.